Archiwa kategorii: Wierzenia

Co się dzieje po śmierci według Wiccan

W tej kwestii Wicca nie jest jednorodne. Pogląd na to, co się dzieje po śmierci, nie jest zbyt skonkretyzowany i zależy od konkretnej tradycji, a czasem nawet od indywidualnego wyznawcy. Wicca Tradycyjne, podobnie jak dawne religie misteryjne, służy, między innymi, przygotowaniu wyznawcy na życie pośmiertne. Wiccanie Tradycyjni służą Bogu-Władcy Zmarłych dającemu odpoczynek po życiu i Bogini dającej odrodzenie. Wicca Eklektyczne natomiast koncentruje się raczej na życiu i indywidualnym rozwoju tu i teraz.

Generalnie w Wicca, niezależnie od odmiany, przyjmuje się jednak koncepcję ponownego powrotu na świat, która różni się jednak nieco od napowszechniej znanej reinkarnacji w wersji hinduistycznej. Wiccanie nie uznają ponownego wcielania się ludzki w inne gatunki, niż człowiek. Ponadto nie wszyscy uznają, że postępowanie podczas jednego życia wpływa na warunki w życiu następnym.

Skad w ogóle wynika sama koncepcja powtórnego życia? Tak jak wiele wiccańskich idei, może ona wypływać z obserwacji natury. Jeśli widzisz zamierające na zimę drzewo, które wiosną ponownie wypuszcza liście, albo zboże, które zrzuca martwe, suche ziarna, z których później cudownie pojawią się kiełki – przychodzi na myśl, że z człowiekiem, który jest przecież częścią natury, może dziać się podobnie. Teraz martwy, sztywny, zeschły – powstanie kiedyś na nowo. (Świadczy o tym wypowiedź Laurie Cabot w książce „Power of the Witch”: „wszystko w naturze zachodzi w cyklach – dlaczego [z naszym życiem] miałoby być inaczej?”).

Na wiosne drzewo puszcza pędy… człowiek się rodzi.
W lecie drzewo wydaje kwiaty, owoce… czlowiek żyje, pracuje, cieszy się.
Na jesieni drzewo zrzuca dojrzałe owoce… człowiek ma dzieci, tworzy nowe rzeczy, wywiera wpływ na otoczenie.
W zimie drzewo ZAMIERA, ale nie umiera – zyje w inny sposob. I człowiek tak samo!

Dlatego właśnie śmierć ludzka jest niezbędną częścią cyklu, naturalną kontynuacją. Czas „bycia umarłym” (zanim się wróci „na ten swiat”) jest po prostu innym rodzajem bytowania. Co do lęku przed śmiercią – czy byłoby sensowne, gdyby drzewo bało się zimy? Owszem, w nastepnym roku wypuści liście już nie te same, owoce będą inne. Ale drzewo trwa. Lęk przed śmiercią, zniknięciem, to raczej wynik bycia wychowanym w takiej a nie innej kulturze. Można się go pozbyć. Można go od początku nie mieć.

Obserwacja jest zatem wspólna: życie zawsze ponownie się odradza. Jednak interpretacje tego zjawiska są różne. Najbardziej skrajna z nich mówi: jaźn po śmierci zanika, natomiast ciało włącza się ponownie do cyklu przyrody, powraca na ten świat – po prostu jako nawóz. Zatem będziemy żyć ponownie, ale jako część większej całości, a nie jako indywidualna jednostka. Czasem mówi się też o powrocie ducha/jaźni do boskości, stopienia się w jedność. Z tego jeziora ducha wiecznie mają się wyłaniać i powracać kolejne duchy indywidualne.

Kolejne interpretacje łączą się po części z odpowiedziami na pytania: „skąd się bierze na świecie zło i cierpienie”, oraz „po co istnieje świat i ludzie”. Część Wiccan przyjmuje istnienie czegoś, co zazwyczaj nazywa się słowem zapożyczonym (niezbyt poprawnie) z hinduizmu, karmą. Chodzi o coś w rodzaju rachunku, na którym odkłada się każdy nasz uczynek. Rachunek ten zostanie kiedyś wypłacony, zgodnie z Prawem Potrójnego Powrotu. Tu znowu uwidacznia się podział – jedni twierdzą, że odpłata musi nastąpić w trakcie obecnego życia, inni – że może rozłożyć się na kilka żyć, i wtedy wpływa na warunki, w jakich sie odrodzimy.

Dochodzimy do pytania: po co istnieje karma i dlaczego powracamy na ten świat? Odpowiedz pada taka: życie jest szkołą, a przebywanie tutaj ma na celu doskonalenie ducha, bądź zdobycie wszystkich doświadczeń, jakie się da. Nauka ta ma przebiegać nastepująco: żyjemy na Ziemi, umieramy, przechodzimy do Summerlands, Krainy Lata, gdzie przypominamy sobie wszystkie swoje wcielenia i doswiadczenia, planujemy, co też byśmy chcieli robić podczas następnego pobytu na Ziemi, no i bach! Rodzimy się ponownie.

Nie jest jasne, do czego ten proces ma doprowadzić. Jedni twierdzą, że w rezultacie takiego „szkolenia” awansuje się dojrzałością ducha do poziomu Boga i Bogini (obecnie jesteśmy ich dziećmi, a w wyniku rozwoju dorośniemy), inni – że zaczynamy pomagać kolejnym ludziom, stając się ich przewodnikami duchowymi… To pogranicze Wicca i New Age’u.

Jeszcz inni Wiccanie, niezależnie od tego, czy wierzą w karmę, czy nie, mówią, że życie istnieje dla samego życia. Życie na Ziemi jest niezbędne do tego, żeby być w całości czlowiekiem, ciało jest od niego nieodłączne, tak samo, jak Bóg i Bogini są nierozłączni z Ziemią. Po prostu nie możemy nie powrócić, taka jest naturalna kolej rzeczy.

Patrz też

Prawo powrotu

W opracowaniach całościowych prawo powrotu, zwane również prawem trójpowrotu, często jest wymieniana jako „jedna z dwóch podstawowych zasad Wicca”. Jest to jednak zbyt duże uogolnienie, żeby było prawdą. Prawo trójpowrotu stanowi element wierzeń części, lecz nie wszystkich Wiccan. Ma ono również, podobnie jak w przypadku Porady, wiele interpretacji.

Początki jego wysokiego statusu w Wicca wiążą się najprawdopodobniej z Monique Wilson (jedną z Arcykapłanek współpracujących z Gardnerem) i zapoczatkowaną przez nią jedną z linii Gardneriańskiego Wicca. W linii tej został inicjowany Raymond Buckland, autor jednych z pierwszych pozycji mających na celu udostępnienie Wicca osobom niemającym kontaktu z kowenem (pisał o stworzonej przez siebie eklektycznej tradycji Seax Wicca). Książki te afirmowały istnienie prawa trójpowrotu w jego najprostszej interpretacji. Stąd prawdopodobnie tak duży jego wpływ na społeczność Wiccan Eklektycznych.

Pierwsza i najprostsza interpretacja bierze trojpowrót dość dosłownie. Według niej, prawo to brzmi: „cokolwiek uczynisz, powróci do ciebie po trzykroć”. Chodzi tu o jakość moralną, nie o ilość – kiedy ktoś w walce wybije drugiej osobie oko, nie oznacza to, ze sam straci troje oczu; po prostu poniesie on stratę, którą subiektywnie odczuje trzy razy bardziej, niż jego ofiara. Nie dotyczy to tylko krzywd – powraca każdy uczynek, zatem także uczynione dobro. Dzisiejsza podwyżka może być skutkiem obdarowania żebraka pieniędzmi dwa miesiące temu. Wczorajsze złamanie nogi mogło wziąć się stąd, ze w dzieciństwie stłukliśmy po buzi kolegę z podwórka. I tak dalej.

Po głębszym zastanowieniu może się tutaj jednak nasunąć pytanie: „jeśli wszystko powraca po trzykroć, to dlaczego zdarza się tak, że dobrzy ludzie cierpią i maja pecha, a złym ludziom wszystko się udaje?” Dylemat ten został rozwiązany odwołaniem do reinkarnacji i wprowadzeniem do Wicca uproszczonej interpretacji wschodniego pojęcia karmy. W interpretacji tej dobro i zło zbierają się na wielkim, kosmicznym rachunku. Dzisiejsza podwyżka może być w takim przypadku skutkiem obdarowania żebraka pięniedzmi w poprzedniej inkarnacji, a jutrzejsze obrabowanie – karą za złe uczynki popełnione w czasach starożytnego Egiptu.

Postrzeganie takie prowadzi czasem do sytuacji zwanej „newage’owym kompleksem winy”: osoba, którą spotkała krzywda, obwinia się za nią (lub jest za nią obwiniana przez otoczenie), gdyż utożsamia krzywdę z karą za złe postępowanie w poprzednich życiach. Tymczasem nie jest przecież nigdzie powiedziane, ze wszystko złe (lub dobre), co nas spotyka, jest wynikiem prawa trójpowrotu – to tylko podświadome założenie ludzi poszukujących odpowiedzi na pytanie „dlaczego to mnie spotkało?”. Nawet interpretacja dosłowna dopuszcza w światopoglądzie dobre i złe doświadczenia, które spotykają nas przypadkowo. Pewne jest tylko, że dobro kiedyś zostanie nagrodzone, a zło ukarane.

Niemniej jednak pragnienie ponoszenia odpowiedzialności za błędy swoich poprzednich żyć oraz przyspieszenia swojego duchowego rozwoju prowadzi do wnikania w przeszłe życia i prób „rozwiązania” czy „przepracowania” karmy, czyli szybszego przejścia przez wszystkie konsekwencje poprzednich czynów.

Alternatywą jest pogląd mówiący, że jesteśmy na tym świecie po to, by się uczyć. Prawo powrotu byłoby wtedy poniekąd behawiorystycznym mechanizmem powtarzania lekcji dopóty, dopóki nie dotrze ona do adresata. Wspomina się czasem „Panów Karmy”, pilnujących „planu lekcji” czy też rachunku długów i zasług. Przy takim podejściu lekcje jest sens powtarzać tylko dopóty, dopóki się jej nie nauczysz – zatem kiedy juz zrozumiesz, że czegoś nie należy robić, nie będziesz obrywać karą za to, ze robiłeś to w przeszłości.

A skąd się wzięła liczba trzy? Na to pytanie również istnieje kilka odpowiedzi. Trójka może mieć znaczenie czysto symboliczne – trzy to liczba magiczna – a w prawie chodzi po prostu o powrót. Liczba ta może też oznaczać trzy plany – materialny, astralny i mentalny – albo trzy podmioty – dokonujący czynu, odbiorca czynu oraz związek miedzy nimi – na których działanie wywrze swój skutek. Wreszcie ostatnia interpretacja jest taka, ze prawo to dotyczy wyłącznie magii, w której czar przygotowuje się najpierw „w sobie” lub w swoim otoczeniu, a dopiero później wysyła się go, by spełniał swe zadanie. Byłoby to zatem nie tyle prawo powrotu co „pierwotnego oddziaływania”. Czar najpierw z pełną siłą oddziaływuje na osobę rzucającą go, a dopiero później, osłabiony przez odległość (podobnie jak np. pole grawitacyjne czy elektromagnetyczne), na rzecz lub osobę do której jest skierowany.

Przejdźmy wreszcie do źrodeł. W inicjacji drugiego stopnia zawartej w tzw. „publicznej gardneriańskiej księdze cieni” znajduje się fragment opisujący, jak inicjowany na polecenie inicjujacego demonstruje użycie poszczególnych narzędzi. Ósmym narzędziem jest bicz, a komentarz wygłaszany na jego temat przez inicjującego brzmi następująco:

„Po ósme, bicz: gdyż wiedz, w czarownictwie musisz zawsze dawać jak dostajesz, lecz zawsze po trzykroć. Tak więc gdzie dałem ci trzy, zwróć dziewięć; gdzie ja dałem 7, zwróć 21, gdzie ja dałem 9, zwróć 27, gdzie ja dałem 21, zwróć 63.”

Tu inicjowany chłosta inicjatora – co stanowi potrójny zwrot razów, które otrzymał od niego podczas inicjacji na pierwszy stopień. Następnie inicjator komentuje:

„Byłeś posłuszny prawu. Lecz zapamiętaj dobrze, kiedy zostajesz obdarowany dobrem, jesteś tak samo zobowiązany zwrócić je po trzykroć.”

Jak widać, tutaj to nie karma, los, boska sprawiedliwość czy też władcy karmy odpowiedzialni są za potrójny zwrot uczynków. Musi to zrobić sama czarownica. Trojpowrót nie jest w takim ujęciu „prawem natury”, do którego czasem awansuje w wywodach teologicznych Wiccan Eklektycznych – wcale nie dotyczy wszystkich i nie jest zagwarantowane, że czarownicy też ktoś cokolwiek zwróci trzy razy.

Patrz też

Wiccańska porada

Treść Wiccańskiej Porady

Wiccan Rede, czyli Wiccańska Porada, to najczęściej wymieniany, choć niekoniecznie najistotniejszy, element etyki Wicca. Pod nazwą tą pojawiają się trzy teksty. Pierwotna według Wiccan Tradycyjnych Wiccańska Porada brzmi następująco:

An it harm none, do what ye will.

co, przetłumaczone na język polski, brzmi dokładnie:

Jeśli nie krzywdzi to nikogo, czyńcie, co chcecie.

Druga w kolejności, długa wersja Porady to 26-zwrotkowy rymowany tekst, składający się z porad odnośnie magii, etyki i rytuałów religijnych, pierwszy raz opublikowany w roku 1975 przez Lady Gwen Thompson w magazynie Green Egg pod tytułem „Rede of the Wiccae”. Źródło tego tekstu, jak również jego wiek, pozostają nieznane. Thompson podaje, że otrzymała go od Adriany Porter, która zmarła w roku 1946. Nie wiadomo jednak, czy nie jest to klasyczna próba dodania swojemu dziełu prestiżu poprzez przypisanie jego autorstwa nie sobie, lecz nieżyjącej osobie (aby nie można było łatwo sprawdzić, czy twierdzenie takie jest prawdą). Tak czy tak, utwór ten na stałe wpisał się w folklor Wicca Eklektycznego.

Trzecia wersja, albo raczej cała gama trzecich wersji, to po prostu skróty lub przeróbki (modernizacja języka, zmiany niektórych wersów oraz dodawanie nowych zwrotek) wersji drugiej. Najbardziej popularna postać „długiej” Porady zalicza się właśnie do tej kategorii. Najczęściej jednak mianem Wiccańskiej Porady określa się wersję pierwszą, „krótką”, i w takim też znaczeniu będę tej nazwy używać w dalszej części artykułu.

Interpretacje Wiccańskiej Porady

Wiccańska Porada jest trudna do jednoznacznej interpretacji, ponieważ składa się z jednego, krótkiego zdania. Dla części ludzi użycie właśnie takiego, konkretnego słowa zaważa na znaczeniu całego zdania. Innych irytuje taka drobiazgowość, ponieważ uważają, że znaczenie Porady jest oczywiste i nie ma co rozdzielać włosa na czworo. Trójka to magiczna liczba, tak więc i tym razem wyróżnić można trzy główne sposoby interpretacji.

Pierwszy z nich obejmuje dodanie „w myślach” paru rzeczy do Porady, a w rezultacie przekształcenie jej tekstu i zmianę jej znaczenia. „Poprawiona” wersja brzmi następująco: „Tylko jeśli to nie krzywdzi nikogo [a czasem nawet „niczego„] rób, co chcesz”, albo „Rób, co chcesz, pod warunkiem, że nie krzywdzisz nikogo” (zaznaczyłam zmiany w stosunku do wersji oryginalnej).

Ten zakaz (bo w tym momencie „porada” staje się zakazem!) jakiegokolwiek krzywdzenia ludzi (albo nawet dowolnej istoty), choć chwalebny, jest w rzeczywistości całkowicie niepraktyczny, a nawet niewykonalny. Po pierwsze, w ciągu życia musimy skrzywdzić wiele istot żywych aby samemu przeżyć (musimy, chociażby, jeść). Po drugie, w wyniku takiego zakazu samoobrona staje się nieetyczna, a to jest już bardzo niepokojący wniosek.

Ludzie uznający tą interpretację Porady zazwyczaj omijają te problemy poprzez następujące rozumowanie: Porada to ideał, do którego należy dążyć, ale którego nie da się nigdy osiągnąć. Należy jednak próbować, poprzez takie praktyki jak wegetarianizm, popieranie pokojowych metod rozwiązywania problemów, propagowanie egalitaryzmu, podejmowania decyzji przez konsensus (za zgodą wszystkich, a nie większością głosów) i tym podobne. Wyrządzenie krzywdy jest usankcjonowane (choć wciąż wątpliwe moralnie) w wypadku, kiedy może zapobiec większej krzywdzie (tak więc samoobrona w rozsądnych granicach jest usprawiedliwiona).

Drugi sposób interpretacji jest najbardziej dosłowny i najprostszy. Porada mówi: Jeśli nie krzywdzi to nikogo, czyńcie, co chcecie, tzn. działanie niewyrządzające krzywdy jest etyczne. Natomiast nie okresla ona, które działania nie są etyczne, oraz czy działania wyrządzające krzywdę są etyczne czy nie. Nie dla wszystkich takie stwierdzenie jest oczywiste! Przecież wielu ludzi (nie Wiccan) uważa antykoncepcję, seks bez partnera (masturbację), homoseksualizm, chodzenie w takim czy innym ubraniu, słuchanie takiej czy innej muzyki – za naganne.

Porada, według tej interpretacji, nalezy do gatunku zdań „zezwalających”, a nie „zakazujących”. Wskazówki „kierujące na właściwą drogę” znajdują się po prostu w innych tekstach rytualnych (i będą o nich inne artykuły). Próby przedstawienia Porady jako jedynej etycznej wskazówki Wicca są błędem. Nie dotyczy ona bowiem każdej możliwej sytuacji życiowej, a tylko pewnego ich podzbioru (tych sytuacji, podczas ktorych nie krzywdzimy nikogo).

Ponadto, etyka osobista powstaje (albo powinna powstawać) w oparciu o czyjś światopogląd, i niekoniecznie musi być ujęta w zestaw wyartykułowanych słownie reguł. Dlatego też kiedy ktoś mówi o etyce Wiccan, powinien wspomnieć o prawie powrotu, Pouczeniu, koncepcjach polaryzacji i równowagi, dużym zainteresowaniu naturą (w wyniku którego wyznawcy wiedzą, na jakich zasadach działa świat) i wielu innych częściach Wicca.

Uff. Tak się zagadałam, że o mały włos, a zapomniałabym napisać o trzeciej interpretacji. Również i ona jest „zezwalająca”, ale zmienia znaczenie angielskiego czasownika „will” (chcieć), kojarząc go z rzeczownikiem „will” (wola). Zatem: „Jeśli nie krzywdzisz nikogo, czyń swoją Wolę”, gdzie Wola oznacza naszą Prawdziwą Wolę. Jest to koncepcja zapożyczona z Crowleya – Prawdziwa Wola (której często nie jesteśmy świadomi) oznacza cel naszego życia na Ziemi i jest przeciwstawiana dowolnej naszej zachciance.

Patrz też

Serce Wicca: jawna tajemnica jedności

Jawna tajemnica jedności

Jawna tajemnica (misterium): informacja dostępna wszystkim, którą jednak tylko niektórzy są w stanie w pełni zrozumieć, ponieważ takie zrozumienie przychodzi wyłącznie poprzez doświadczenie tej tajemnicy.

Chyba w każdej książce o Wicca można znaleźć coś podobnego do stwierdzenia wszystko jest jednością, gdyż cała natura jest przejawem Bóstw. Jest to pierwsza i podstawowa jawna tajemnica Wicca, z której wynika reszta religii.

W micie początku świata istnieją trzy pierwsze rzeczy: Ona, On, i Oni razem. Na samym początku Bogini zrodziła Boga. Razem, przez swój związek, dali istnienie światu. Są oni rodzicami Wszystkiego – a jednocześnie są obecni we Wszystkim, gdyż przenikają oni wszystko i nie istnieje nic oprócz nich. Natura jest bezpośrednią manifestacją ich samych oraz ich związku. Jeśli więc wyznawcy chcą ich poznać, muszą poznać naturę i dojrzeć w niej ich obecność.

Stąd wynika kolejne często spotykane stwierdzenie: Wiccanie czerpią religijną inspirację z natury. Rzeczywiście, to właśnie z obserwacji natury powstały idee pomagające Wiccanom zrozumieć budowę świata i przenikające mity oraz obrzędy Wicca: polaryzacja oraz cykliczność.

Polaryzacja

Polaryzacja: istnieją dwie przeciwstawne, lecz dopełniające się i wzajemnie od siebie zależne siły, a każda istniejąca rzecz zawiera je obie w różnym stopniu.

Jedno z pierwszych pytań: skąd wziął się świat? W naturze nowe życie powstaje przez połączenie kobiety i mężczyzny (a przynajmniej taki sposób rozmnażania jest ludziom najbliższy). Stąd wniosek: istnieją dwa Bóstwa spolaryzowane pod względem płci: Bogini i Bóg, a w wyniku ich związku powstał świat. Ich polaryzacja nie przenosi się jednak bezpośrednio na naszą rzeczywistość, tzn. Bogini nie jest ideałem kobiety, a Bóg nie jest ideałem mężczyzny. Symbolizują raczej rzeczywistość wewnętrzną, magiczną.

Cykliczność

Cykliczność: dwie spolaryzowane siły są ekstremami, a wszystko przesuwa się pomiędzy nimi, od jednego punktu do drugiego – i z powrotem.

Tyle razy możemy zaobserwować cykle natury: dzień, noc, znowu dzień. Lato, zima, znowu lato. Rośliny zamierają i ponownie wypuszczają zielone liście. Stąd kolejny wniosek: nasze życia również układają się według tego wzorca. Po śmierci musi zapewne następować pewien okres przejściowy, kiedy w świecie fizycznym życie jest utajone – zupełnie jak zieleń roślin, która znika na zimę – a następnie powinny nastąpić kolejne narodziny. Wiccanie wierzą więc w reinkarnację, choć różnią się zdaniami, jeśli chodzi o odpowiedzi na pytania: „jaki jest cel powrotu?”, „kto/co określa warunki, w jakich ponownie przychodzimy na świat?”, czy wreszcie „co się dzieje pomiędzy powrotami?”.

Polaryzacja a dobro i zło

Tu wypływa dalsze pytanie: czy te dwie spolaryzowane siły to „dobro” i „zło”? Otóż nie. Choć wielu ludzi wolałoby unikać „ciemnej” strony życia – zimy, śmierci, żałoby, przykrych doświadczeń, Wiccanie rozpoznają ją jako niezbędny składnik życia. Rozkład jest potrzebny: wieczny wzrost bez śmierci powoduje raka. Rozstanie jest potrzebne: związek, który trwa pomimo zaniku uczuć u jednej strony jest wielką krzywdą dla obydwu osób. Śmierć zwierząt i roślin jest potrzebna: daje pokarm i umożliwia przeżycie kolejnym roślinom i zwierzętom (w tym ludziom). Ideałem jest dynamiczna równowaga pomiędzy światłem a ciemnością, przechodzenie wahań pomiędzy nimi. Zatrzymanie się na stałe w jednym ekstremum jest szkodliwe.

Moralność wynikająca z doświadczenia jedności

Czy takie podejście oznacza brak moralności, nierozróżnianie między zachowaniami pożądanymi i niewłaściwymi? Nie. Rezultatem jest moralność bardziej dojrzała, bo oparta nie na nakazach i zakazach narzuconych pod groźbą kary, ale na zrozumieniu tej pierwszej jawnej tajemnicy: wszyscy jesteśmy połączeni i we wszystkich znajduje się iskra świętości. W każdym, gdzieś głęboko, można dostrzec Boginię i Boga. W stosunku do innych ludzi i całego świata Wiccanin będzie się więc zachowywać z szacunkiem i troską. Wiąże się z tym Wiccańska Porada: Jeśli nie krzywdzicie niczego, czyńcie swoją wolę (An it harm none, do what ye will).

Stąd dalszy wniosek: jeśli wszystko jest połączone, to stan jednej rzeczy wpływa na stan wszystkich innych, nawet, jeśli nie widać bezpośredniego połączenia fizycznego. Wiccanie uważają zatem, że musimy być świadomi, jak nasze działania wpływają na otoczenie (a więc także i Bóstwa) i być za obecny stan świata odpowiedzialni, pamiętając, że zaniechanie działania również jest pewną decyzją. Mamy też możliwość wpływania na stan świata poprzez to niewidoczne połączenie. To właśnie nazywane jest magią. Aby jej użyć, należy powrócić do tej świętej, pierwotnej jedności. Magia może być więc w pewnym sensie postrzegana jako forma modlitwy, połączenie z Boginią i Bogiem.

(Tu pojawia się przykład pary odpowiadających sobie i uzupełniających się wartości: moc i odpowiedzialność. Jest to jedna z par wymienionych w „Pouczeniu Bogini” jako moc i współczucie – ze współczucia wynika odpowiedzialność.)

Podejście do ciała i świata materialnego

Jeśli natura jest przejawem boskości, to w religii nie może istnieć podział na wzniosłego ducha i brudne ciało. To właśnie natura – a więc i ludzkie ciało – poucza nas o istocie Bóstw. Ciało, wraz z wszystkimi swoimi „przyległościami”, jest dla Wiccan święte. Jest najbliższym nauczycielem, jakiego możemy mieć. Uczy cyklów: głodny/syty, aktywność/sen, cykl menstruacyjny. Uczy polaryzacji: mięśnie/kości, mózg/wątroba. Uczy odpowiedzialności: jeśli się je zaniedba, pojawia się ból, choroba. Daje możliwość odczuwania przyjemności i pozwala wyrażać miłość poprzez seks – który jest w Wicca postrzegany jako odzwierciedlenie świętego związku, jak również miłości (w sensie uczucia) Bogini i Boga.

Podsumowanie

Według Wicca ludzie są współodpowiedzialni za stan świata, ponieważ to ich decyzje, podejmowane tu i teraz, mają wpływ na obecną sytuację. Nie ma pośmiertnego nieba i piekła, nagrody lub kary – tylko to, co sami zrobimy ze światem. Dlatego Wicca jest religią mocy i odpowiedzialności, ale także dążenia do radości.

Cytat

Poniższy, przetłumaczony przeze mnie cytat, pochodzi z „Book of Shadows” napisanej przez Phyllis Curott. Książka ta jest sfabularyzowanym pamiętnikiem, w którym głównym wątkiem jest opowieść, jak autorka natknęła się na Wicca, powoli je poznawała i wreszcie postanowiła przyjąć tą religię jako własną, a także jak ten proces wpływał na jej życie. Scena, z której wyjęłam cytat, opisuje dyskusję o moralności i magii.

„- Prawo Potrójnego Powrotu wygląda mi na coś w rodzaju oportunizmu: nie zrobię czegoś złego, bo przytrafiłoby mi się coś gorszego. To raczej straszak niż prawdziwie etyczna podstawa dla ludzkiego zachowania. Jest ono podobne do moralności Kościoła Rzymskokatolickiego – jeśli popełnisz ‚grzech’, Bóg ukarze cię poprzez potępienie i zesłanie do piekła, więc lepiej bądź grzeczny. Jeśli nie krzywdzicie niczego, czyńcie swoją wolę – no cóż, to jest norma etyczna. To oświadczenie dotyczące moralności, które mówi o olbrzymiej wolności i równie olbrzymiej odpowiedzialności obejmującej niewyrządzanie krzywdy niczemu, nie tylko ludziom.’
(..)
Myślę, że wynika to ze stwierdzenia, iż wszystko, co istnieje, przynajmniej jeśli chodzi o naturę, jest wcieleniem świętości. Więc należy to traktować jak święte – z szacunkiem i troską. (..)

– Na tej samej zasadzie działa magia – wszystko, co istnieje, jest święte i wzajemnie połączone – dodała ciepło Nonna. – Ale to stwierdzenie nie jest oparte na rozważaniach teoretycznych. Każdy może tego doświadczyć bezpośrednio i osobiście. Sztuka magii polega na doświadczeniu świętości i współpracy z nią w odpowiedni sposób. Kiedy my, Czarownice, używamy różnych sposobów na zmianę stanu świadomości, jesteśmy w stanie ujrzeć i doświadczyć tej najgłębszej prawdy duchowej: wszystko, co istnieje w naturze, jest wyrazem boskiej energii.”

Ołtarz, miejsce spotkania

Co to jest ołtarz?

  • Ołtarz jest stworzonym miejscem mocy, w którym zbliżamy się do Dawnych Bogów i natury.
  • Ołtarz jest poświęconym miejscem służącym do religijnych praktyk, wyrażania miłości i oddawania czci, oraz miejscem do medytacji.
  • Samo przebywanie w miejscu, którym jest ołtarz, przypomina ci o twoich duchowych celach i potrzebach.

To punkty wyjęte z „Zostań Boginią” Franceski de Grandis (tłumaczenie moje z oryginału). Definicja ołtarza w glosariuszu na stronie StarFire Rising mówi: „centralny punkt kontaktu pomiędzy ludzkim a boskim”. Ja zdefiniowałabym ołtarz jako miejsce, które wyraża związek między wyznawcą a jego Bóstwami i religią, oraz służy pogłębianiu tego związku.

Co oznacza święta przestrzeń?

Zastanówmy się nad tym trochę dłużej. Dlaczego wyznawcy potrzebują się „zbliżać” do Dawnych Bogów? Przecież z założenia bóstwa już tutaj są, a materia i duch stanowią jedność i nie są sobie przeciwstawiane. Oczywiście – tak jest, kontakt między „tym” a „tamtym” światem dokonuje się wszędzie, a bogowie zawsze są przy ludziach i wewnątrz nich. Miejsca zwane świętymi służą do silniejszego odczucia tego związku.

Dlaczego? Ano dlatego, że trzeba się „przełączać” między dwoma sposobami postrzegania świata. Kto patrzył na obrazki stereogramowe (te zbiory kropeczek, które mogą się przeobrazić w obrazek trójwymiarowy przy odpowiednim ustawieniu oczu), albo też nagle przenosił wzrok z rzeczy bliższej na rzecz odległą i przez chwilę nie widział nic, bo się mu oko przystosowywało do odległości, wie w czym rzecz.

Porównanie to nie jest jednak dokładne. Po pierwsze, przeskakując „spojrzeniem” między światami materii i ducha można się zatrzymać w różnych miejscach – spektrum rozciąga się od prostego sięgnięcia do swojej intuicji do pełnego transu. Po drugie, wymaga to więcej wysiłku niż akomodacja oka do odległości. Wysiłek jest tym większy, im mniej wyćwiczona jest osoba dokonująca „przeskoku”, oraz im dalej jest jej do „tamtego” świata. Niektóre miejsca same z siebie skłaniają ludzi do pewnego stanu umysłu. Miejsca święte to takie, które skłaniają nas do spojrzenia w tamten świat.

Co więcej, im dane miejsce jest częściej używane przez ludzi jako miejsce święte, tym bliżej „tamtego” świata się znajduje, przynajmniej dla nich. Staje się przetartą ścieżką. Nabiera jednak przy tym indywidualnego charakteru. Inaczej działają kamienne kręgi, inaczej kościoły, jeszcze inaczej rytualne kopce i wyniesienia. Miejsce używane przez konkretny kowen lub klan pozostaje do niego dostrojone. Jest to zaleta, ale także i wada.

Krąg – święta przestrzeń w Wicca

W Wicca święte miejsce ustanawiane jest za pomocą zakreślenia kręgu. Poprzez tą czynność rytualną wyznawca powraca do centrum wszechświata, tego jedynego Miejsca, w którym wszystko się staje i do którego wszystko powraca, które jest wszędzie i zarazem nigdzie. Jest to miejsce złączenia pomiędzy cyklami, niezwykłe i niebezpieczne – Miejsce pomiędzy światami. Krąg zakreśla się przy użyciu Athame lub miecza, które symbolizują m.in. odcięcie się od „tego” świata.

Nie jest to jednak pusty rytuał, kosmiczna winda na hasło. Samo machnięcie nożem i wypowiedzenie paru słów nie przenosi wyznawcy do tego Miejsca. To jego intencja uświęcająca wyrażona poprzez zdolności magiczne powoduje, że miejsce, w którym zakresla on krąg, zostaje uświęcone – albo to wyznawca przenosi się do Miejsca, w zależności od tego, gdzie umieścić obserwatora. Z tego powodu wkraczając do kręgu zostawia się za sobą i wyłącza zegarki, telefony, komputery, dzwonki – wszystko, co mogłoby uczestników rytuału przywołać z powrotem, przypomnieć o „tym” świecie. W ten sposób zapewnia się, że rytuał nie zostanie zakłócony. Po prostu – gwałtowny powrót z transu męczy. To tak, jakby ktoś wrzasnął nam do ucha w chwili, kiedy wytężaliśmy się, by usłyszeć najcichszy szept.

To ważny punkt, więc powtórzę go jeszcze raz: aby poprawnie zakreślić krąg, trzeba wykorzystać magię. Będzie on pełnił rolę „kabinki” windy, która przenosi wyznawców do Miejsca, a następnie stanie się „kokonem” ochraniającym i wzmacniającym delikatne przemiany zachodzące wewnątrz – każdy rytuał jest bowiem pewną, choćby minimalną, magiczną przemianą). (Jak widać, nie można być Wiccaninem czy Wiccanką i nie umieć się posługiwać magią, ponieważ podstawowy rytuał tej religii wymaga jej użycia.)

Rozwiązanie kręgu jest procesem odwrotnym, powrotem do „tego” świata, tego czasu, tej przestrzeni. Otwierając krąg/kokon, wyznawcy wychodzą z niego przemienieni, jak motyl po przepoczwarzeniu. Jeśli w kręgu tworzony był jakiś czar, to uważa się, że tak naprawdę wydostanie się on dopiero po otwarciu kręgu, kiedy będzie już ukierunkowany i ustabilizowany. Powód, dla którego rozwiązuje się krąg, jest dość zdroworozsądkowy. Zakreślając krąg, człowiek tak jakby okręca się w kokonik z magicznego izolatora. Jeśli go nie „odwinie”, będzie chodził z głową w chmurach, odcięty od świata, jak człowiek z watą w uszach, cały czas jedną nogą po drugiej stronie.

Ołtarz – centrum świętej przestrzeni

Święta przestrzeń to jedyne miejsce, centrum wszechświata, które było na początku i będzie na końcu. Każde miejsce we wszechświecie ma połączenie z tym centrum – jest tym centrum. Święty czas to cykl narodzin, życia i śmierci, zawsze ten sam. Podczas świąt wyznawcy uświadamiają sobie, że to, co obecnie postrzegamy jako czas liniowy, jest w rzeczywistości powtórzeniami tego samego cyklu. Każda chwila, którą przeżywamy, ma swoje miejsce na obwodzie tego okręgu. Patrząc przez pryzmat świętego, cyklicznego czasu Wiccanie rozumieją, że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, są w stanie dostrzec ten główny wzorzec w swoim życiu i poddać się rytmowi przypływów i odpływów, zamiast z nimi walczyć.

Uświadomieniu wyznawcy rytmu przypływów i odpływów świata, a następnie zgraniu go z nimi służą rytuały Sabatów i Esbatów. Podczas tych rytuałów ołtarz daje wyraz esencji święta. Są bowiem rzeczy, których nie da się opisać słowami – aby je wyrazić, trzeba używać barwy, ruchu, zapachu, kształtów, przenośni, porównań – ogólnie, symboliki. Ołtarz, jako miejsce gromadzące symbole i prowadzące wyznawców do zrozumienia pewnego punktu w świętym cyklu, stanowi splot czasu i przestrzeni, symboliczne prawdziwe centrum świętego miejsca. (Część tradycji umieszcza ołtarz w centrum kręgu, być może właśnie z tego powodu.)

Potrzebne są naturalnie wskazówki dotyczące interpretacji symboli. Można czasem nawet znaleźć dłuższe opracowania dotyczące znaczenia rytuałów. Są one jednak, jak każde tłumaczenie (w tym przypadku z symboli na słowa), niedoskonałe. Tak naprawdę zrozumieć język symboli można tylko poprzez używanie go i doświadczanie, uczynienie ich częścią życia. Prywatne interpretacje i zrozumienie będą się oczywiście nieco różnić. Z tego powodu Wicca powstało pierwotnie jako religia o wspólnej symbolice i rytuałach, a nie wspólnych wierzeniach. Ciężko też bywa ją opisać inaczej, niż przez podanie obrzędów i symboli oraz różnorodnych ich interpretacji.

Stąd też początkowo wzięły się „przepisy” na rytuały, wyliczające co należy ze sobą mieć, jak to poukładać, co mówić i co robić („Eight Sabbats for Witches” czy „Witchcraft for Tomorrow”). Dla tych, którzy nie są aż tak bardzo przywiązani do symboliki, „przepisy” stały się po prostu wygodnymi listami przypominającymi co i kiedy.

Ołtarz – miejsce spotkania z Dawnymi Bóstwami

Pisałam powyżej o uświadamianiu sobie rytmów świata i symbolach w sposób dość abstrakcyjny, ale rytuały nie są ćwiczeniem intelektualnym. Są praktyczne i przyziemne, bo cała Wicca jest przyziemna i skoncentrowana na tym, jak żyć TUTAJ, wśród innych ludzi, zwierząt, roślin, w betonowej dżungli i elektronicznej sieci – a nie w jakimś wyidealizowanym świecie marzeń. Rytuały pozwalają zatem poczuć wyznawcom, jak bardzo są częścią świata. Dają przez to do ręki nić przewodnią, za którą można podążać w życiu codziennym. Są one powrotem do korzeni, wizytą u mądrej babki, która przypomina podstawowe prawdy i zasady; ponownym uświadomieniem sobie i doświadczeniem esencji życia.

Tą esencją, siłami działającymi pod powierzchnią świata, są Dawni Bogowie, którzy prowadzą wyznawców w tych doświadczeniach. Każdy obrzęd w jakiś sposób się do nich odwołuje, czy to bezpośrednio, poprzez codzienną rozmowę, świętowanie jakiejś okazji, składanie ofiar, czy też pośrednio, kiedy wyznawcy starają się wewnętrznie odczuć zmiany świata lub gdy używają magii. Bogini Czarownic jest bowiem patronką magii; z tego powodu ołtarz w zakreślonym kręgu jest jednym z najodpowieniejszych miejsc do tworzenia czarów.

Dawne Bóstwa nie są zatem czymś abstrakcyjnym, narzędziem ludzi dla robienia sobie dobrze. Nie są też nieosiągalnymi obrazkami, w które należy wierzyć na ślepo. W drugą stronę też to nie działa – ludzie nie są ich pokornymi, bijącymi pokłony za przywilej karmienia się ochłapami sługami. Bóstwa są dla Wiccan tak rzeczywiste, jak krew, która płynie w ich żyłach i jak ziemia pod ich stopami. Związek bogów z ludźmi to partnerstwo, wieczny taniec, w którym jedno bez drugiego nie może istnieć, bo byłoby niekompletne i kulawe.

A miejscem, w którym ci dwaj tancerze biorą się za dłoń, jest ołtarz.

Cykl roczny

Sabaty w początkach Wicca

O ile mogę się zorientować, Wicca była na początku najsilniej związana z Ziemią, Księżycem i nocą. Wniosek taki wyciągam na podstawie książek Geralda Gardnera („Witchcraft Today” oraz „The Meaning of Witchcraft”), „The Triumph of the Moon” Ronalda Huttona, dostępnych mi materiałów dotyczących Seax Wicca oraz innych znajdujących się na sieci artykułów (m.in. opisu tradycji Mohsian Wicca).

Kiedy Gardner pisał swoje książki, znajdował się na pozycji antropologa-amatora poznającego religię sfragmentowaną i na wpół zapomnianą, a nie założyciela, który sam ją wymyślił, więc wie o niej wszystko. Z tego powodu zawarł w nich mnóstwo przypuszczeń na temat źródeł i przeszłości czarostwa takiego, jakie poznawał, zaznaczając jednocześnie, że opisuje jedną z wielu odmian a do innych nie ma dostępu.

Dowiadujemy się więc, że poznane przez niego czarownice czciły boginię Księżyca, miłości, magii i nocy oraz Rogatego Boga – pana krainy śmierci, tego, który daje schronienie i odpoczynek zmarłym oraz pociesza opuszczonych żywych. Obrzędy czarownic odbywają się zawsze w nocy; obchodzą one święta w dniach, na które przypadają cztery celtyckie festiwale – Imbolc, Beltane, Lughnassadh i Samhain, obecnie zwane wśród Wiccan Większymi Sabatami – oraz podczas pełni Księżyca.

Potwierdzają to materiały, które przetrwały z początków rozwoju Wicca. Raymond Buckland, jeden z pierwszych Gardnerian, którzy przyjechali do Stanów, wyrobił sobie własną wizję Wicca i jego bóstw, a następnie w wyniku wielu próśb opublikował ją w książce „The Tree”, nazywając ją Seax Wicca. Bogini jest tam związana z życiem, roślinnością, uprawą ziemi, latem, natomiast Bóg ze śmiercią, zwierzętami, myśliwstwem i zimą. Przystaje to do znanego nam mitu o Zstąpieniu Bogini, gdzie Bogini występuje jako archetypiczna Zmarła (istota ze świata Żywych, lecz po drugiej stronie), a Bóg jako Władca Zmarłych.

Niesławny, krążący po sieci dokument nazwany „Gardneriańską Księgą Cieni” (niekoniecznie mający coś wspólnego z oryginałem), podaje, że rytuały Większych Sabatów powstały wcześniej niż rytuały Mniejszych Sabatów. Ponadto podczas Samhain i Imbolc wzywa się Boga (w postaci Pana Śmierci), a podczas Beltane i Lammas – Boginię (w postaci dawczyni życia), co pokrywa się z wizją Bucklanda.

Nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę tego dokumentu z powodu jego wątpliwej jakości, możemy się co nieco dowiedzieć o kolejności pojawiania się świąt w Wicca Tradycyjnym z relacji samych wyznawców: „[Nasza] Księga Cieni, jak wiele starych Ksiąg, zawiera rytuały jedynie dla pełni Księżyca oraz czterech Sabatów: Samhain, Imbolc, Beltain i Lammas” (The Mohsian Tradition, artykuł z serwisu WitchVox, tłumaczenie moje). Stare Księgi to takie, które należą do tradycji wcześnie odszczepionych od Gardnerian.

Sabaty się rozwijają

Zauważmy, że tej pory nie było żadnych wzmianek o Bogu Słońca. Wręcz przeciwnie; Gardner w swoich przypuszczeniach przeciwstawia czarownice druidom, twierdząc, że ta pierwsza religia związana była z nocą, Księżycem, Ziemią, zwykłymi ludźmi, natomiast druga – z dniem, Słońcem, kastą rządzącą i ogólnie polityką. Skąd więc wziął się rozpowszechniony obecnie wśród Wiccan Eklektycznych mit o Bogu Słońca i Matce Ziemi? Skąd cykl ośmiu świąt, który w całości nie występuje w żadnej dawnej pogańskiej religii, komplilacja współczesna?

Odpowiedź jest prosta: „Złota Gałąź” Frazera oraz, w mniejszym stopniu, „Biała Bogini” Gravesa. Książki te były popularna szczególnie wśród pierwszych Wiccan i miały duży wpływ na ich postrzeganie bóstw. Wicca Tradycyjne prawdopodobnie w jakimś stopniu się temu oparło (nie mogę wiedzieć, bo nie jestem inicjowana), ale Wicca Eklektyczne, nie mając innych źródeł, zostało prawie całkowicie zdominowane przez mit Boga Słońca i/lub wegetacji (czasem z dodatkiem Łowcy w zimie; wyjątek to Seax Wicca).

Hutton pisze, że obchody Mniejszych Sabatów (dni przesileń i zrównań) zostały wprowadzone wśród Gardnerian na życzenie członków kowenów. Z kolei z innego źródła (z listów Tradycyjnych) dowiedziałam się, że cykl ośmiu Sabatów powstał po rozmowie Gardnera z Rossem Nicholsem, druidem. Druidzi obchodzili wtedy święta przesileń i zrównań, Wiccanie – Większe Sabaty (tylko że to pojęcie wtedy nie istniało). Dokonano po prostu kompilacji.

Powstaje tu jednak pewien problem. Cykle Słońca nie wszędzie pokrywają się do końca z cyklami wegetacji/Ziemi. Mit dwóch bogów rywalizujących o rękę bogini (rozpowszechniony przez Gravesa, a potem Farrarów) zakłada śmierć jednego z nich podczas jednego z Mniejszych Sabatów; mit boga wegetacji wyznacza jego śmierć na Lammas. Część Wiccan obchodzi Nowy Rok podczas Samhain, inni natomiast podczas Przesilenia Zimowego. Rozwiązanie zależne jest od preferencji tradycji i jednostek.

Z postrzeganiem bóstw związana jest jeszcze jedna kwestia. Otóż jeśli czcimy boga wegetacji, to jego święta powinny być dostosowane do tego, co się dzieje z roślinami. Przykładowo, jeśli dożynki w tym roku odbędą się później niż zwykle, to bezsensem byłoby obchodzić święto dożynek zgodnie z kalendarzem, kiedy żniwa wciąż trwają. Z drugiej strony, czcząc boga Słońca powinniśmy zwracać większą uwagę na to, co się dzieje na niebie niż na to, co dzieje się dookoła nas. Wtedy sens ma obchodzenie święta w konkretny, wyznaczony ruchem Słońca dzień, mimo że przykładowe żniwa wciąż się jeszcze nie zakończyły. Także i ten problem rozwiązywany jest na różne sposoby, głównie poprzez odmienne interpretacje Sabatów, w zależności od tego, na którą stronę kładzie nacisk dana tradycja czy jednostka.

Sabaty dziś

Jak już wspomniałam, różne tradycje odnoszą się do Sabatów w różny sposób. Istnieje jednak pewien rozpowszechniony schemat przejścia pomiędzy ekstremami, jaki ujawnia się w popularnych opisach tych świąt. Ekstrema oznaczyłam w nim jako „światło” i „ciemność”, ale są to przenośnie czegoś w rodzaju natężenia siły życiowej, a nie oznaczenia faktycznej długości dnia i nocy; tu właśnie widać najwyraźniej rozdźwięk między Słońcem a treścią Sabatów.

Przesilenie zimowe
30% światła, 70% ciemności (rodzi się nadzieja; Słońce jednak powraca o północy)
Wieczór lutowy (czasem zwany Imbolc albo Brighid)
50% światła, 50% ciemności (światło walczy o przetrwanie; my – jako żywi – wspieramy je z całych sił.)
Zrównanie wiosenne
70% światła, 30% ciemności (światło zwyciężyło; wszystko się odradza)
Wieczór majowy (Beltane)
90% światła, 10% ciemności (dionizyjskie szaleństwo życia i młodości, na oślep i bez zastanowienia.)
Przesilenie letnie
70% światła, 30% ciemności (dojrzałość i odpowiedzialność, uświadomienie sobie, że kiedyś nadejdzie śmierć.)
Wieczór sierpniowy (Lammas albo Lughnasadh)
50% światła, 50% ciemności („coś musi umrzeć…” = smutek, tęsknota; „…aby umożliwić nam przeżycie” = wdzięczność)
Zrównanie jesienne
30% światła, 70% ciemności (rozliczenie ze wszystkiego, czas szczerości, siła życiowa zamiera, ciemność ogarnia świat)
Wieczór listopadowy (Samhain albo Halloween)
10% światła, 90% ciemności (świat ogarnięty śmiercią usycha, znikąd wyglądać nadziei).
Przesilenie zimowe, cykl się zamyka…

Jest to koło, które nie ma początku ani końca. Niektórzy przez analogię z dominującą kulturą początkiem roku nazywają Przesilenie Zimowe, inni kierują się tradycją celtycką i za początek uważają Samhain. Jednak żaden element nie może zaistnieć bez poprzedniego. Używając terminów najpopularniejszego mitu: Bogini nie urodzi Boga, jeśli do niego wcześniej nie Zstąpi. Nie będzie miała do kogo Zstąpić, jeśli wcześniej on wcześniej nie umrze. A to z kolei nie stanie się, jeśli Bóg się nie narodzi…

Krąg to podstawowy paradoks i podstawowa prawda. Nie ma początku i nie ma końca. Każde święto musi być rozpatrywane na raz jako jednostka i jako element cyklu, całości. I tak będzie zawsze, niezależnie od tego, jakie jego elementy wyróżnimy.

Zstąpienie Bogini

W dawnych czasach nasz Pan, Rogaty Bóg, był, jak i teraz, Pocieszycielem i Pomocnikiem; lecz ludzie znali go jako strasznego Władcę Cieni, samotnego, surowego i nieugiętego. A nasza Pani, Bogini, nigdy wcześniej nie kochała, lecz chciała poznać wszelkie tajemnice, nawet tajemnicę Śmierci. Z tego powodu wyruszyła w Krainę Podziemia.

Strażnicy u Bram wezwali ją:

„Zdejmij swoje szaty, odłóż swoje klejnoty, gdyż wchodząc w te progi nie możesz zabrać ze sobą niczego.”

Odłożyła więc szaty i klejnoty, i została związana, tak jak wszyscy, którzy wkraczają do królestwa Potężnego Śmierci. Jej piękno było tak wielkie, że sam Śmierć ukląkł, złożył przed nią swój miecz i koronę, i ucałował jej stopy, mówiąc:

„Niech będą błogosławione twe stopy, które cię tutaj przywiodły. Zamieszkaj ze mną, lecz zezwól mi złożyć zimną dłoń na twoim sercu.”

Ona odrzekła:

„Nie kocham cię. Dlaczego sprawiasz, że wszystko, co kocham i o co się troszczę, więdnie i umiera?”

„O, pani,” odparł Śmierć, „to Czas i Los, nad którymi nie mam władzy. Czas powoduje, że wszystko przemija; lecz kiedy ludzie umierają, daję im odpoczynek, spokój i siłę, tak, aby mogli powrócić. Ale ty – ty jesteś cudowna. Nie wracaj; zamieszkaj ze mną.”

Lecz ona odrzekła: „Nie kocham cię.”

Wtedy odezwał się Śmierć: „Jeśli nie przyjmiesz mej ręki na swoje serce, musisz poddać się biczowi Śmierci.”

„Taki jest Los, tak będzie lepiej,” powiedziała i uklękła.

A Śmierć wychłostał ją delikatnie, i krzyknęła: „Czuję ból miłości.” Śmierć podniósł ją i powiedział: „Bądź błogosłwiona”, i złożył na niej Pięciokrotny Pocałunek, mówiąc: „Tylko tak możesz osiągnąć radość i wiedzę.”

Nauczył ją wszelkich Tajemnic, i podarował jej naszyjnik, który jest Kręgiem Odrodzenia. A ona nauczyła go tajemnicy Świętego Kielicha, który jest Kotłem Odrodzenia. Kochali się i stali się jednością; i nauczył ją wszystkich rzeczy magicznych.

Gdyż w życiu człowieka są trzy wielkie tajemnice: miłość, śmierć i odrodzenie w nowym ciele, a magia obejmuje je wszystkie. By spełnić miłość musisz powrócić w tym samym czasie i miejscu, co ukochana osoba. Lecz by się odrodzić, musisz umrzeć i przygotować się na nowe ciało; by umrzeć, musisz się narodzić; a bez miłości nie możesz się narodzić, i to są wszystkie rzeczy magiczne.

A nasza Bogini zawsze skłania się ku miłości, radości i szczęściu, tak więc strzeże i opiekuje się swoimi ukrytymi dziećmi podczas życia, a po śmierci naucza je, w jaki sposób można się połączyć. A nawet na tym świecie uczy je Tajemnicy Magicznego Kręgu, który jest miejscem pomiędzy światami.

Patrz też

Wierzenia Wicca – podstawy

Zacznijmy od bóstw Wicca. W religii tej czczone są dwa bóstwa, Bóg i Bogini. W różnych odłamach (tradycjach) nadaje się im różne imiona, podkreślając tym różne ich aspekty. Bogini jest Wielką Matką, uosobieniem życia i miłości, boginią Księżyca o trzech twarzach, panią magii i nocy. Jest zatem podobna do Artemidy-Diany, Hekate i Kybele. Bóg jest Rogatym Łowcą, panem zmarłych, bogiem wegetacji – synem i kochankiem Wielkiej Matki oraz panem Słońca. Można go porównać do Ozyrysa i Cernunnosa/Hernego.

Bóstwa Wicca są, jak widać, silnie związane z życiem tu i teraz oraz przejawiają się przez przyrodę. Rzutuje to bardzo mocno na resztę wiccańskiego światopoglądu. Dzięki bezpośredniej bliskości bóstw nawiązanie z nimi bezpośredniego kontaktu jest możliwe i stanowi podstawowy cel Wicca. Wyznawcy postrzegani są jako kapłani bóstw, aktywnie współpracujący z nimi na zasadzie wzajemnej pomocy przy zmianie świata, a nie istoty podległe, podrzędne, słabsze czy gorsze.

Natomiast fakt, że świętość objawia się przez rzeczy materialne, powoduje, że ciało i duch nie są postrzegane jako przeciwstawne ekstrema zła i dobra. Przeciwnie – są to dwa równorzędne i równie konieczne składniki świata, płynnie przechodzące jeden w drugi. Cielesność, materialność, zostaje uświęcona. Zarówno siebie, jak i swoje otoczenie (innych ludzi, zwierzęta, rośliny, glebę itd) Wiccanin traktuje z szacunkiem, jako przejawy boskiej mocy.

Z połączenia tych poglądów wyłania się etyka osobistej odpowiedzialności i pozytywnego działania. Wicca mówi, że mamy wolną wolę, a w naszych rękach leży możliwość zmiany świata (zarówno fizycznie jak i za pomocą magii, w czynieniu której wspomagają nas bogowie). Musimy zatem podejmować odpowiedzialność za własne czyny i zawsze być świadomi ich konsekwencji, zarówno chwilowych jak i długofalowych. Nie ma żadnych „onych”, na których można byłoby zrzucić odpowiedzialność za stan świata. Wynika stąd także poczucie własnej siły i pragnienie działania – skoro świat zależy od nas, zróbmy coś, aby stał się lepszy!

Wróćmy znów do bóstw. Ponieważ przejawiają się one przez przyrodę i są silnie związane z życiem tu i teraz, Wicca czerpie inspirację z natury i stąd bywa czasem nazywana religią natury lub Ziemi. Główną część jej mitologii stanowią opowieści związane z rocznym cyklem wegetacji a także inicjacyjna (związana również ze świętem zmarłych) opowieść o zstąpieniu Bogini-pani życia do krainy śmierci.

Z uświęconych wiccańską mitologią cyklów przyrody wynika pogląd, że wszystko na świecie znajduje się w stanie dynamicznej równowagi między dwoma przeciwieństwami, pomiędzy którymi cyklicznie się porusza. Lato-zima, północ-południe, życie-śmierć. Wiccanie nie dzielą jednak świata na dwie połowy, gdzie jedna jest etykietkowana jako dobra, a druga – zła (ani jedna lepsza, druga gorsza). Przyznają za to, że wszystko w życiu ma swoje miejsce i czas. Również śmierć i cierpienie. Ot, prosty przykład: nieograniczone rozmnażanie komórek naszego organizmu powoduje raka. Konieczna jest siła zniszczenia, utrzymująca ilość komórek w odpowiednich granicach.

Takie podejście do świata odzwierciedla często używany przez Wiccan na oznaczenie swojej religii symbol – pięcioramienna gwiazda (pentagram) w okręgu. Okrąg reprezentuje cykliczną naturę świata. Cztery dolne wierzchołki gwiazdy wiąże się zwykle z czterema żywiołami, (ziemia, powietrze, ogień i woda) uważanymi za symboliczne podstawowe składników świata. Połączone tworzą ducha, kwintesencję, którą reprezentuje piąty, szczytowy wierzchołek.

Wprowadzenie do wierzeń Wiccan chciałabym zakończyć na krótkim opisie zmian historycznych w tej dziedzinie. Pierwotnie Wicca opierała się raczej na praktyce konkretnych, uświęconych tradycją rytuałów, umożliwiających bezpośredni kontakt wyznawcy z bóstwami. Wierzenia były wtedy w stosunku do praktyki drugorzędne i stanowiły po części wnioski z osobistych doświadczeń.

Patrz też