Wicca dla dzieci: Rozdział 8 – troska o naturę

Opowiadanie

Tego dnia w szkole Sara pomagała swoim nauczycielom.

Człowiek, który prowadził wszystkie szkoły, miał tego dnia przyjechać na wizytę.

Był on inspektorem, jak również przełożonym dyrektora szkoły.

Denerwowali się wszyscy jej nauczyciele, a nawet sam dyrektor. Poprosili wszystkich, nawet dzieciaki z zerówki, o pomoc w uporządkowaniu całej szkoły.

Tylko dorosłym wolno było wykonywać pewne fajne rzeczy, na przykład malować, ale wszystkie dzieci mogły coś robić na zewnątrz. Sara postanowiła, że uporządkuje grządki z kwiatami.

Wyrywała chwasty, dosypywała ziemi do krzaków i pomagała sadzić drzewka, mimo że wymagało to sporej ilości wysiłku.

Przypomniała sobie o tym, co Herne i Rhiannon mówili jej o zajmowaniu się Ziemią. Starała się bardzo im w tym pomóc. Poprosiła nawet Rhiannon o to, by zaopiekowała się roślinami, przy których właśnie pracowała.

Praca przy grządkach była dla niej dobrą zabawą. Każdy dzieciak lubi się bawić w ziemi, a jeśli na dodatek sami cię o to proszą i masz w tym jakiś cel, jest jeszcze lepiej.

Później, kiedy inspektor już wyjechał, dyrektor ogłosił coś, co wszystkich uradowało. Następnego dnia miało nie być zajęć. Wszyscy tak dobrze uporządkowali szkołę, że inspektor był pod wrażeniem.

Sara cieszyła się wraz z innymi.

Następnego dnia był piątek. Wszyscy sąsiedzi mieli jakieś zajęcia poza domem. Tata Sary zaproponował, że zaopiekuje się dziećmi, których rodzice nie mogli zabrać do przedszkola. Sara pomyślała, że to bardzo ładnie ze strony jej taty.

Tego dnia wziął sobie nawet wolne z pracy.

Dzień minął całkiem dobrze. Niektóre dzieci się pokłóciły, ale jej tata całkiem szybko wszystko wyjaśnił i je uspokoił. Potem zabrał ich do Zoo. Sara uważała, że wspaniale jest móc zobaczyć te wszystkie zwierzęta. Jej tata przekonał nawet jednego z opiekunów zwierząt, by przeszedł się z nimi po ogrodzie.

Opiekun, który poprosił dzieci, żeby nazywały go panem Filipem, wyjaśnił, że w zoo znajdowało się kilka gatunków zwierząt, które były na progu wymarcia. Wiele innych było zagrożonych wymarciem. Ktoś zapytał, co to oznacza. Pan Filip powiedział, że nad gatunkami zwierząt, które są zagrożone, czuwają naukowcy i inni ludzie, żeby nie wyginęły całkowicie.

Do takich gatunków należą bielik amerykański, symbol Stanów Zjednoczonych, słoń afrykański i lampart.

– Co roku tych zwierząt więcej umiera niż się rodzi. To powoduje, że są zagrożone wymarciem.

To smutne, pomyślała Sara. Dowiedziała się, że na Ziemi jest wiele takich gatunków zwierząt. Są ludzie, którzy starają się im pomóc przetrwać, ale jeszcze więcej ludzi przypadkowo je zabija.

Sara chciała o tym porozmawiać w nocy z Zieloną Panią.

Kiedy poszła już tego wieczoru spać, udała się do drzewa, pod którym mogła rozmawiać z Rhiannon.

Kiedy tam dotarła, Rhiannon już na nią czekała razem z Hernem.

– Witaj Saro – powiedział Herne. – Czekaliśmy na ciebie.

– Wiedzieliście, że przyjdę? – zdziwiła się Sara.

– Tak – odparła Rhiannon. – Za każdym razem, kiedy dowiadujesz się czegoś nowego, co Nas dotyczy, przychodzisz tu ze Mną porozmawiać. Tym razem chciałam, żeby Herne był tutaj również, ponieważ chodzi o coś, co jest dla nas obu ważne.

– Dlaczego to ważne dla was obojga? – spytała Sara.

– Wiele rodzajów zwierząt umiera szybciej, niż się rodzą, ale również o wiele więcej rodzajów roślin znika i nie będzie ich już więcej.

– Jak to się dzieje?

Rhiannon posmutniała.

– Ludzie je zabijają. Wiele z Moich roślin wykorzystuje się, żeby wyprodukować wasze lekarstwa. Aspiryna pochodzi z kory wierzby. Ale są też ludzie, którzy pragną pieniędzy i nie obchodzi ich, w jaki sposób je zdobędą. Codziennie w ogromnych ilościach wycinają lasy, a potem wypalają ziemię, by zniszczyć wszystkie mniejsze rośliny i sprawić, by praca następnego dnia była łatwiejsza. Niszczą w ten sposób pozostawione przez te drzewa nasiona, a także młode drzewka, które są zbyt małe by je wykorzystać. Tracą wiele lekarstw, których potrzebują twoi ludzie, by się leczyć z chorób.

Sara poczuła gniew.

– Do czego używają drzew?

– Na budulec. Drzewa są potrzebne na deski, z których składa się meble i buduje się domy. Jeśli ludzie się nad tym zastanowią, sadzą inne drzewa, ale zwykle są to drzewa ‚sosnowe’. Te, które się ścina, to zwykle deby, klony, jawory, brzozy i inne powoli rosnące drzewa. Sosny nie używa się do budowania. Jej drewno jest zbyt miękkie.

– Ale to niezbyt mądre.

Rhiannon westchnęła.

– Wielu ludzi nie jest zbyt mądrych. Kiedy chodzi o rzeczy, które wpływają na wygodę większości ludzi, nie chcą oni poświęcić tego, czego chcą, żeby pomóc środowisku.

Teraz Sara poczuła się smutna.

– Czy to zdarza się też zwierzętom?

Herne przybrał gniewną minę.

– Tak. Dzieje się to z wieloma rodzajami ryb i zwierząt wodnych. Poluje się i zabija wieloryby i delfiny tylko dlatego, że przeszkadzają. Wieloryby to żyjące w wodzie ssaki, tak jak ludzie, ale jedzą tylko malutkie krewetki. Ludzie polują na wieloryby, by zdobyć ich tłuszcz, mimo że wiele rzeczy, które się z niego wytwarza, można też wytworzyć innymi środkami, nie używając go.

– A co z delfinami? – spytała Sara.

– Po prostu się topią – Herne wciąż był zły. – Rybacy, którzy zarzucają sieci by łowić ryby, łapią w nie również delfiny. Kiedy zaplątują się one w sieci, topią się, ponieważ potrzebują oddychać powietrzem.

– Ponadto ścieki spuszczane do rzek i strumieni spływają do morza – odezwała się Rhiannon. – Trują one krewetki, które są pokarmem wielorybów, małże, które tworzą perły, plankton i inne rodzaje ryb. Perłopławy już prawie całkowicie wymarły. Szybko znika plankton, a ponieważ większość życia na tej planecie, również w morzach, zależy od planktonu, jest to bardzo niebezpieczne.

– Czy wszyscy zginiemy? – spytała Sara.

Herne spojrzał na nią.

– Możliwe, jeśli wszystko dalej będzie się tak toczyć. Jeśli ludzie nie zrozumieją, gdzie jest miejsce Człowieka w Łańcuchu Życia, umrze o wiele więcej zwierząt. Jeśli zginie wystarczająco wiele zwierząt i roślin, Człowiek także zginie.

– Czy ja też zginę?

– Wszystko w końcu umiera. Ziemia i Ludzkość prawdopodobnie nie zginą podczas twojego życia, ale może się to zdarzyć podczas następnego stulecia – stwierdził Herne.

– Ale upłynie jeszcze wiele czasu. To po co mam się przejmować?

Rhiannon spojrzała Sarze głęboko w oczy i stwierdziła – Dawno temu pewien bardzo mądry człowiek powiedział, że ziemi nie dziedziczy się po naszych dziadach, lecz wypożycza ją od naszych dzieci.

– Jeśli ci na czymś zależy, powinnaś zwrócić to w stanie lepszym, niż ten, w którym to otrzymałaś. A ponieważ Ziemia jest wypożyczona, należy się o nią troszczyć i opiekować się nią, aby była lepsza niż po wypożyczeniu – odezwał się Herne.

– Mam nadzieję, że wszystko, z czym się zetkniesz, oddasz w lepszym stanie, niż kiedy to po raz pierwszy zobaczyłaś – powiedziała Pani. – Wszystko, od roślin, przez zwierzęta, do ludzi i miejsc. Jeśli każdy będzie brał udział w sprawianiu, by wszystko, co widzi, dotyka i używa było lepsze, Ziemia stanie się w końcu lepszym światem.

– Czy to już wszystko, co się dzieje? – spytała Sara.

– Nie – powiedziała Rhiannon. – Wszystko choruje przez zanieczyszczenia powietrza. Przez te trucizny chorują i umierają rośliny, zwierzęta i ludzie. Drzewa i rośliny zielone mogły by to naprawić, ale przez tak wielki wyrąb lasów to rozwiązanie szybko staje się prawie niemożliwe.

– A jak drzewa i rośliny mogłyby naprawić zanieczyszczenie? – zdziwiła się Sara.

– Rośliny zbierają zanieczyszczenie z powietrza aby żyć. To część celu ich istnienia – powiedział Herne. – Rośliny potrzebują do życia gazów, które ciebie by udusiły. Na przykład dwutlenku węgla. Wszystkie rośliny potrzebują do życia dwutlenku węgla, wytwarzając z niego tlen, którego ty potrzebujesz do oddychania. Rośliny nie mogą użyć tlenu, ale bez niego ludzie i wszystkie zwierzęta umrą. Rośliny wydzielają tlen w wielkich ilościach, tak jak ludzie i zwierzęta wydzielają dwutlenek węgla.

– Wszystko jest połączone jedno z drugim – stwierdziła Rhiannon. – Rośliny używają niebezpiecznych gazów do oddychania i wytwarzania pożywienia, są też zjadane przez zwierzęta i ludzi. Zwierzęta zjadają się nawzajem i rosną, stając się kolejnym źródłem pożywienia dla ludzi. Ludzie i zwierzęta umierają i gniją, a na ich szczątkach wyrastają nasiona i powstaje więcej roślin. Rośliny używają dwutlenku węgla wydzielając tlen, a ludzie i zwierzęta wydychają dwutlenek węgla i oddychają tlenem. Wszystko zależy od wszystkiego innego i łączy się z tym w bardzo delikatną sieć Życia. Żadne stworzenie czy roślina nie znajduje się ponad tą siecią. Ludzie jednak naruszają tą sieć i wkrótce może być za późno, by cokolwiek mogło poprawić te naruszenia.

Herne spojrzał na Sarę i rzekł – Wyobraź sobie domek z klocków. Każdy klocek to stworzenie lub roślina. Może ci się udać wyjąc kilka klocków bez rozsypania domku, ale jeśli zabierzesz ich zbyt wiele, kiedyś domek się rozpadnie. Ludzie wyjęli zbyt wiele „klocków” z „domu” życia, by mógł jeszcze długo trwać.

– A dlaczego nie ma więcej ludzi, którzy by naprawiali jakoś ten „dom”? – spytała Sara.

– Większość nawet nie wie, co się dzieje – powiedział Herne. – Jest wielu, którzy pracują nad tym, by powiedzieć o tym wszystkim, ale jeszcze większej grupy ludzi to nie obchodzi.

– Dlatego ważne jest, byś ty, twoi przyjaciele, rodzice i wszyscy ludzie, Wiccanie czy nie, starali się pomóc planecie – powiedziała Pani. – Oddawaj rzeczy do ponownego przetworzenia, rozmawiaj z ludźmi, którzy nie wiedzą, co się dzieje, nie kupuj rzeczy od firm, których to nie obchodzi. Rozmawiaj z rządami Ziemi i spraw, by coś z tą sytuacją zrobili.

Sara postanowiła to przemyśleć. Podziękowałą Panu i Pani za rozmowę i obudziła się.

Poszła porozmawiać z rodzicami o wszystkim, czego dowiedziała się od Pana i Pani. Była zmartwiona i powzięła mocne postanowienie by razem z rodzicami jakoś zmienić obecną sytuację. Nie chciała, by planeta umarła.

Omówienie rozdziału

Jak obiecałem, ta historia poszerza tematy, o których była mowa w poprzednich opowiadaniach. Choć pewne rzeczy w tym opowiadaniu prawdopodobnie nie zdarzyłyby się naprawdę, odwołuję się do licencji poetyckiej.

Oto kilka pytań, o których możesz porozmawiać z dzieckiem:

  1. W jaki sposób Sara pomogła Panu i Pani wyrywając chwasty?
  2. Co oznacza „gatunek zagrożony”?
  3. Co oznacza „gatunek wymarły”?
  4. Co sprawia, ze gatunki zwierząt stają się zagrożone lub wymarłe?
  5. Czy gatunek roślin może stać się wymarły? Jak?
  6. Jak umierają delfiny i wieloryby?
  7. Co się stanie, jeśli zanieczyszczenia zabiją cały plankton w morzach?
  8. Co powinieneś robić, jeśli troszczysz się o coś, co ci wypożyczono?
  9. Dlaczego życie można porównać do sieci?
  10. Co się stanie, jeśli zbyt wiele zwierząt i roślin umrze?
  11. Co ty możesz zrobić?

Ponownie, dziecko należy zachęcać do wymyślenia niebanalnej odpowiedzi na te pytania, a także do myślenia na skalę globalną. Aby właściwie przedstwić tą informację, konieczne może okazać się wyjaśnianie różnych określeń i idei. Z powodu ograniczeń miejsca nie mogłem odpowiednio wszystkiego wyjaśnić.

Oto projekty dla ciebie i twojego dziecka:

  • Zdobądź grę Jenga, a jeśli jest niedostępna, to jakieś inne klocki. Nazwij poszczególne klocki nazwami roślin i zwierząt. Zaproponuj dziecku usuwanie klocków i odkładanie ich, póki wieża się nie zawali. Wyjaśnij, że to właśnie dzieje się teraz ze światem.
  • Zabierz swoje dziecko do zoo lub muzeum, by porozmawiać z jakimś opiekunem o zagrożonych lub wymarłych gatunkach zwierząt i roślin. Poproś, by powiedzieli, co każdy z tych gatunków potrzebuje do życia. Zapytaj, dlaczego tego nie mają.
  • Zacznij oddawać rzeczy do przetworzenia wtórnego, jeśli tego jeszcze nie robisz. Pokaż dziecku dlaczego, oraz co dzieje się z przetworzonymi rzeczami. Sprawdź, czy możesz zorganizować wycieczkę z dzieckiem do fabryki recyklingu. (Wiele takich fabryk oferuje to za darmo lub za małą opłatą.)
  • Zdobądź książki o ochronie przyrody i razem je przeczytajcie.
  • Zaproponuj, żeby twój kowen wziął udział w kampanii pisania listów dotyczącej ochrony przyrody. Adresatem może być rząd, firmy lub inni obywatele.
  • Zorganizuj omówienie przez media jakichś ekologicznych projektów w których bierzesz udział. Wicca zawsze potrzebuje pozytywnej prasy. Niech twoje dzieci powiedzą przed kamerą powody i przyczyny tego działania.

Jest wiele innych projektów tego typu. Decydując, który projekt chcesz wykonywać, użyj własnego osądu i pamiętaj, że twoje dziecko może nie podzielać twojej pasji. Oczywiście może też ono mieć WIĘCEJ pasji niż ty.

Patrz też

Podziel się ze znajomymi